Aktualności

Informacja

Strona znajduje się w archiwum.

Trzeba chcieć zobaczyć

Data publikacji 28.09.2008

Rodzinne tragedie słychać przez ściany miejskich bloków i u sąsiadów za płotem. Widać je też, bywa, że w sińcach na nogach, ale najprędzej w oczach. Trzeba tylko umieć patrzeć. I chcieć zobaczyć. Bohaterowie tego tekstu, policjanci zgłoszeni do konkursu Niebieskiej Linii, zobaczyli. I pomagają.

Agnieszka: Dzielnicowy Tomasz Smyl założył mi Niebieską Kartę, ponieważ mąż znęcał się nade mną i naszym 6-letnim synem. Przeprowadził wiele rozmów z byłym mężem, uświadomił mu, że zachowanie jego w stosunku do rodziny jest przestępstwem. Po tych rozmowach i pouczeniach były mąż w dużym stopniu zaprzestał znęcania się psychicznego nade mną i synem.

Sierżant Smyl był szczerze zaskoczony. I chyba nie do końca wierzył. Jaki konkurs? O co chodzi? I kiedy będą testy? – dopytywał. Jakie testy miał na myśli, trudno powiedzieć. Dopytywał o nie kilka razy, jakby nie mógł uwierzyć, że konkurs to konkurs i że zgłosiła go Agnieszka. Jaka Agnieszka? Chwilę trwało, nim skojarzył. Poznał po adresie. Agnieszka! Zapłakana, bezsilna. Ofiara przemocy. Zwłaszcza psychicznej. Co prawda, na samym początku, gdy przejął jej sprawę od poprzedniego dzielnicowego, wynikało, że w jej rodzinie jest również przemoc fizyczna. Zdarzało się, że mąż szarpał żonę. Rozwodzili się. Mieszkali osobno, on dwie godziny drogi od Warszawy. Przyjeżdżał na weekendy, żeby zobaczyć się z synem i wtedy się zaczynało. Awantury, wymówki, dręczenie, oskarżenia. I w tym wszystkim dzieciak. Smylowi było go żal najbardziej. Zdrowie i życie chłopca było dla policjanta najważniejsze. Bo chłopak żył w stresie, w strachu, narażony na wstrząsy psychiczne, które bolały mocniej niż kopniaki. Był za matką, bał się ojca. A Agnieszka była słaba. Nieraz płakała mu w rękaw, nieraz podtrzymywał ją na duchu. Stał się dla niej oparciem. Załatwił psychologa, a właściwie powiedział, gdzie iść. Zaczęła chodzić ona i dziecko. Z mężem też porozmawiał. W skrzynce na listy zostawił mu wezwanie, a potem, jak mówi, przeprowadził pouczającą, psychologiczną rozmowę. Że można inaczej, w inny sposób. I przestrzegał przed konsekwencjami. Bo jeśli skieruję sprawę do sądu rodzinnego i opiekuńczego, mówił, zabiorą panu albo ograniczą prawa do dziecka. Smyl wiedział, że mężczyźnie nie tyle chodzi o syna, co o pieniądze. A prawda jest taka, że sąd, zabierając mu prawo do dziecka i przyznając pełną opiekę matce, dałby jej większą część majątku. Tego się mąż przestraszył. Czy zrozumiał, Smyl nie ma pewności. Ważne, że się uspokoiło. Niebieska Karta została zamknięta.

(...)

– Rozmawiam z ludźmi, chodzę, interesuję się, mówię ofiarom przemocy, co robić, gdzie jeszcze szukać pomocy, informuję pozostałe służby. I wcale nie chodzi tu o liczbę zamkniętych Niebieskich Kart. Bo nawet jak karta zamknięta, to ja jestem. Pukam, pytam, kontroluję – opowiada Smyl.
Mówi, że dużo daje mu szkoła – studiuje pedagogikę terapeutyczną. Wie, jak rozmawiać z ofiarami przemocy: nie lekceważyć, wysłuchać, dać się wyżalić, wypłakać. Kiedyś miał taką sytuację: kobieta ukrywała, że w domu jest przemoc, a sąsiedzi mówili, że słyszeli płacz dziecka. Poszedł do tej kobiety pod pretekstem innego zdarzenia. Akurat ktoś wybił szybę w samochodzie, więc ją wypytał, czy czegoś nie widziała, nie słyszała. A potem zapytał, co słychać, a jak dziecko, a czym się ona zajmuje, a czym mąż. I tak po troszeczku, po troszeczku ją oswajał, aż wreszcie się rozpłakała. Pani będzie spokojna, powiedział, ja słyszałem o tej sytuacji. Nogi miała czarne od siniaków. Była zbita, przestraszona i nieufna. Powiedziała prawdę. Tego samego dnia Smyl wezwał jej męża – też pod jakimś pretekstem. Z nim już nie rozmawiał łagodnie. Był surowy. Udało się. Ostatnio wyjechali na wakacje. Mąż napisał mu stamtąd SMS-a. Że przejrzał na oczy, że przeprosił żonę. Ona w rozmowie telefonicznej powiedziała, że wciąż się boi. Smyl rozumie. Wie, że ta rana może goić się bardzo długo.

(...)

Więcej o policjantach interweniujących w sprawach przemocy w rodzinach pisze Anna Krawczyńska w październikowym numerze miesięcznika   (www.gazeta.policja.pl).

Są to fragmenty artykułu, którego pełna wersja znajduje się w papierowej wersji Miesięcznika "Policja 997".

zdj. Arkadiusz  Dziczek

Policjant, który mi pomógł

Zgłoszenia od osób indywidualnych, organizacji i instytucji będą przyjmowane do 10 października br. Formularz zgłoszeniowy jest na stronie www.niebieskalinia.pl.

Propozycje kandydatów do wyróżnienia można również przesyłać pocztą pod adres: Pogotowie "Niebieska Linia", ul. Korotyńskiego 13, 02-121 Warszawa.

 

Powrót na górę strony