Aktualności

Informacja

Strona znajduje się w archiwum.

Dzięki pracy policji skazany za zabicie 81-letniej kobiety

Data publikacji 23.04.2013

Na 15 lat więzienia skazał sąd Dariusza O., który okradł i zabił kobietę w centrum Katowic. Zidentyfikowano go po zapachu, jaki zostawił na miejscu zbrodni. Jego alibi obalono, analizując setki godzin nagrań z salonów gier w całym regionie. To było jedno z najbardziej skomplikowanych śledztw, jakie prowadzili katowiccy mundurowi. Sprawa wyglądała jak z kryminalnego serialu: było tylko ciało. Policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości przeciwko życiu i zdrowiu, żeby wytypować i zatrzymać sprawcę, wykonali gigantyczną pracę.

16 maja 2011 r. w jednym z mieszkań  przy ul. Mariackiej w Katowicach  znaleziono ciało 81-letniej Marii S. Ustalono, że została uduszona dwa dni wcześniej. Od początku było wiadomo, że sprawa będzie trudna - było  ciało i praktycznie żadnych innych śladów. Szybko ustalono motyw zbrodni. Kobieta kilka dni wcześniej otrzymała 30 tys. zł tytułem odszkodowania za śmierć syna, a  szafka, w której trzymała pieniądze, była pusta. Jedynym śladem, który naprowadził wtedy śledczych na zabójcę był jego zapach.

Policjanci podejrzewali, że ten ślad mógł zostawić ktoś, kogo zabita kobieta darzyła zaufaniem, ponieważ była bardzo  ostrożna i nigdy nie otwierała drzwi nieznajomym. Nawet jesli w kamienicy pojawiał się umundurowany dzielnicowy, pani S. wpuszczała go tylko wtedy, gdy był z którymś z sąsiadów.

Członków rodziny S. wykluczono z kręgu podejrzanych, bo na dzień zabójstwa mieli żelazne alibi. Śledczy ustalili jednak, że "przyjaciółką" staruszki była 40-letnia Dorota W. Kobieta często odwiedzała 81-latkę, pomagała jej w pracach domowych, a także pożyczała od niej pieniądze. Kiedy była potrzeba, 43-letni przyjaciel Pani Doroty Dariusz O. usuwał w mieszkaniu staruszki usterki techniczne.

Śledztwo nabiera tempa, gdy kryminalni ustalają, że obje osoby  były zadłużone  u ofiary. Prokuratura wydaje nakaz zatrzymania mężczyzny. Policjanci ustalają, że Dariusz O.  bawi się w Wiśle. Zostaje zatrzymany  na centralnym deptaku miasta, w kieszeni ma sporą gotówkę. Policjanci robią  badania osmologiczne i okazuje się, że próbka zapachu zabezpieczona w szafce z pieniędzmi ofiary pasuje do zapachu Dariusza O. Tyle że uczestniczący w eksperymencie pies rozpoznaje próbkę tylko jeden raz (powinien dwa). Sąd uznaje więc, że to za mało, aby aresztować mężczyznę i każe go wypuścić na wolność.

43-latek twierdzi, że pieniądze wygrał w salonach gier w kilku miejscowościach regionu. Policjanci odwiedzają więc wszystkie i przeglądają kilkaset godzin nagrań z ich kamer monitoringu. Na większości z nich go nie ma. Z raportów kasowych wynika tylko, że w jednym z salonów mężczyzna wygrał 200 zł.

Policjanci nie odpuszczają i ponawiają eksperyment z zapachem. Tym razem pies nie ma żadnych wątpliwości i dwukrotnie wskazuje próbkę z zapachem Dariusza O. Mężczyzna wie, że policja jest na jego tropie i przestaje zgłaszać się na przesłuchania. Do komendy dociera sygnał, że szykuje się do ucieczki za granicę. Policjanci zatrzymali go z walizką w ręku, kiedy przyszedł pożegnać się z dzieckiem.

Dariusz O. został oskarżony o zabójstwo Marii S., znęcanie się nad konkubiną oraz drobne kradzieże. Pod koniec marca przed katowickim sądem zakończył się jego proces. Sędziowie uznali, że zabił staruszkę. Wymierzono mu za to karę 15 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny.

(KWP Katowice / pp)

 

Powrót na górę strony