Biuro Spraw Wewnętrznych Policji

Zemsta kierowcy bez uprawnień – na początku o kradzież obwinił policjantów, a na końcu ... wiatr.

Data publikacji 26.10.2017 Kielce

Przypadek z połowy października 2017 r. Zespół funkcjonariuszy kieleckiego Wydziału BSW KGP udał się na miejsce kontroli drogowej, zaalarmowany zgłoszeniem: kontrolowany kierowca stwierdził kradzież pieniędzy na jego szkodę przez policjantów. Funkcjonariusze podejmują czynności i "na gorąco" ustalają prawdopodobny przebieg zdarzenia. Ostatecznie okazuje się, że muszą zatrzymać nie pomówionego policjanta z patrolu, tylko samego zawiadamiającego.

Podjęta wcześniej  kontrola wykazała, że kierowca nie posiada dokumentu uprawniającego do prowadzenia pojazdu, dowodu rejestracyjnego ani potwierdzenia obowiązkowego ubezpieczenia OC. Jeszcze wcześniej, policjanci, którzy zdecydowali się zatrzymać pojazd, wezwali do pomocy drugi patrol, ponieważ byli zaniepokojeni zachowaniem kierowcy. Jeden z tych policjantów przeszukał wnętrze pojazdu, w schowku znalazł pieniądze w kwocie 120 zł, które potem tam odłożył na oczach pasażera pojazdu. Po kontroli, zakończonej ukaraniem kierowcy 150-złotowym mandatem, zgłosił on natomiast kradzież z wnętrza pojazdu kwoty 400 zł. Od tego momentu działania podjęli funkcjonariusze BSW KGP: w poszukiwaniu pieniędzy przeszukali najpierw wszystkich uczestników zdarzenia i ich pojazdy. U policjantów nie znaleźli niczego podejrzanego, natomiast banknoty o wartości przekraczającej poszukiwaną kwotę, posiadał pasażer kontrolowanego pojazdu. We wnętrzu tego pojazdu ujawnili za to papierosy bez akcyzy oraz torebkę z podejrzanym suszem roślinnym. Podjęli zatem decyzję o przeszukaniu miejsca zamieszkania kierowcy, gdzie zabezpieczyli jeszcze kilka większych opakowań z podobnym suszem. W końcu przyjęli od niego zawiadomienie o przestępstwie. Podczas tej czynności coś się jednak jemu samemu zaczęło nie zgadzać: oznajmił, że tak naprawdę, to chciał zgłosić zaginięcie pieniędzy, a nie ich kradzież. Bo nie wie, co się tak naprawdę z nimi stało, a mogło je wywiać z samochodu, bo był silny wiatr (?!). Zupełnie prawdopodobna okazała się natomiast treść zeznania pasażera, który wyjawił, że po pierwszym przeszukaniu samochodu, kierowca wyjął ze schowka pieniądze pozostawione tam przez policjanta i dał je przesłuchiwanemu do schowania przy sobie, po czym zgłosił kradzież.

I tak koło się zamknęło: następną czynnością funkcjonariuszy BSW KGP było zatrzymanie pomysłowego kierowcy pod zarzutem składania fałszywych zeznań i fałszywego oskarżenia policjanta. Zebrane materiały zostały przekazane do Prokuratury. We wszczętym śledztwie  kierowca usłyszał już zarzuty popełnienia czynu z art. 233 § 1 kk. w zb. z art. 234 kk. Widocznie nie przekonał prokuratora do swojej wersji (choć aura w województwie świętokrzyskim słynie akurat z silnych wiatrów ...). Został też objęty dozorem Policji, więc w najbliższym czasie nieraz przyjdzie mu spotkać się twarzą w twarz z policjantem, który mu jednak niczego nie ukradł i jego kolegami, którzy obsługiwali zdarzenie.

Bo policjanci przecież nadal robią i będą robić swoje. Nie zniechęcają się. Pomimo, że  bycie pomówionym  o pospolite przestępstwo przez osobnika, który sam jest przede wszystkim "na bakier" z przestrzeganiem przepisów prawa – to podwójnie nieprzyjemne doświadczenie. Nie takie, jakiego by mogli się spodziewać w związku z rzetelnym i skutecznym wykonywaniem obowiązków służbowych.

Natomiast rolą BSW KGP pozostaje doskonalenie współpracy z Prokuraturą przy prowadzeniu czynności, mających na celu uwalnianie uczciwych policjantów od pomówień, jak również ściganie ich sprawców. Mamy też na uwadze informowanie społeczeństwa o konsekwencjach bezpodstawnego oskarżania policjantów o nadużycia w służbie.

Opisane przypadki pokazują także, jak ważną rolę stanowi możliwość podjęcia reakcji przez służbę wewnętrzną Policji, bezpośrednio po zgłoszeniu rzekomego nadużycia. Wykonane wówczas czynności mają często kluczowe znaczenie dla oczyszczenia policjantów z pomówień.


(BSW KGP/mw)

Powrót na górę strony