Biuro Spraw Wewnętrznych Policji

American dream – relacja mł. insp. Piotra Haca

W dniach 14 – 27 września 2013 r. uczestniczyłem w podróży służbowej do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Delegacja sześciu polskich policjantów, której przewodniczył nadinsp. Józef Gdański – Komendant Wojewódzki Policji w Olsztynie, odbyła się na zaproszenie Uniwersytetu w New Haven (stan Connecticut) i była związana z prowadzoną wymianą doświadczeń w zakresie zarządzania jednostkami Policji. Nasz wyjazd był rewizytą pobytu policjantów amerykańskich w Polsce w lipcu tego roku.

 

W trakcie pobytu odbyliśmy wiele spotkań z przedstawicielami amerykańskich organów ścigania i zwiedziliśmy wiele jednostek policji - począwszy od 20 etatowego „komisariatu” w New Town, poprzez 2000 etatową „komendę” w Bostonie, a skończywszy na 50.000 etatowej (w tym około 36.000 policjantów „komendzie miejskiej” w Nowym Jorku. Spotkaliśmy się z komendantami oraz funkcjonariuszami tych jednostek, z których wielu ma polskie korzenie, a także zapoznaliśmy się z ich strukturą organizacyjną, problemami w zwalczaniu przestępczości, sprzętem, jaki wykorzystują podczas służby amerykańscy policjanci, a także zwiedziliśmy obiekty policyjne.

 

W programie wizyty starczyło również czasu na odwiedzenie oddziałów terenowych FBI, DEA, ATF i U.S. Marshals Service – agencji federalnych zajmujących się zwalczaniem różnego rodzaju przestępstw, i poznanie specyfiki ich pracy, a także Szefa Prokuratorów Stanu Connecticut, Akademii Policyjnej Stanu Connecticut i Więzienia Stanowego. W stolicy Stanu Connecticut zostaliśmy przyjęci przez Vice-Gubernatora Stanu Panią Nancy Wyman.

Główną specyfiką amerykańskiej policji jest jej faktyczne rozczłonkowanie. W całych Stanach Zjednoczonych jest około 18.000 różnej wielkości, niezależnych od siebie (również finansowo) Policji i instytucji ładu publicznego, z których ponad połowa liczy mniej niż 25 pracowników! W samym Stanie Connecticut (3,5 miliona mieszkańców) różnych policji jest ponad 100! Każda z nich ma w praktyce inne dystynkcje, mundury, oznaczenia pojazdów, wyposażenie, procedury wewnętrzne, podległość, nazewnictwo stanowisk, teren działania, a jeżeli dodamy do tego różnice w penalizacji części przestępstw, zależne od prawa poszczególnych Stanów, to początkowy obraz jawi się jako wysoce chaotyczny. Jednak największym plusem takiej organizacji policji jest jej powiązanie z lokalnymi społecznościami, z której wywodzą się policjanci, niekiedy służący w tej samej jednostce przez kilkadziesiąt lat. Niewątpliwie w wysokim społecznym zaufaniu do Policji pomaga brak negatywnych zaszłości historycznych co do formacji policyjnych. Amerykanie radzą sobie ze współdziałaniem za pomocą jednego systemu informatycznego obejmującego cały kraj, do którego podłączone są wszystkie – nawet te najmniejsze – policje, niestety w praktyce nie obejmującego informacji operacyjno-rozpoznawczych.

Służby pełnione są pojedynczo, z reguły w sposób zmotoryzowany, a każdy radiowóz wyposażony jest w laptopa z podłączeniem do systemu i… broń długą (strzelba gładko lufowa, karabinek automatyczny, niekiedy… snajperski). Przebieg służby w dużej części odwiedzanych przez nas jednostek jest nagrywany, niekiedy przez dwie kamery, z których jedna rejestruje obraz z przodu pojazdu, a druga z jego wnętrza. W Policji Old Saybrook (25 pracowników) system automatycznie zgrywa zapis służby z pojazdu na serwer za pomocą łącza wi-fi po podjechaniu radiowozu pod komisariat …

Amerykanie są narodem bardzo pragmatycznym i zwracającym uwagę tylko na rzeczy – w ich mniemaniu – potrzebne. Na piedestale znajduje się tutaj zasada oportunizmu (98% spraw w Connecticut prokuratorzy załatwiają w formie ugody z obroną i podejrzanym, po jego przyznaniu się do winy) i skoncentrowanie działań na problemach najważniejszych – przestępstwach z udziałem broni palnej i związanych z narkotykami. Policjanci – szczególnie w jednostkach niewielkich liczebnie – nie są rozliczani ze służby w sposób sformalizowany, jedynym kryterium staje się tutaj ocena społeczności na temat własnego poczucia bezpieczeństwa. W żadnej z napotkanych formacji nie funkcjonuje system stopni, a jedynie stanowisk (najczęściej Kapitan – Porucznik – Sierżant – Policjant), w którym już Sierżant jest traktowany jako przełożony. Na dyżurkach w jednostkach często są tylko pracownicy cywilni, gdyż nawet w przypadku przyjścia obywatela ze sprawą, policjanta szybko i łatwo można wezwać, a przecież lepiej jak patroluje on teren koło komisariatu, niż siedzi przy okienku…

Niewątpliwie pewne rzeczy można od Amerykanów skopiować, choć nie wszystkie – przy zupełnie innym podejściu i nastawieniu – bezkrytycznie. Wrażenie robi przyjęty i akceptowany przez wszystkich system badania na obecność narkotyków w organizmie policjantów i pracowników cywilnych (losowe wybieranie badanych, obligatoryjne zwolnienie ze służby w przypadku wyniku pozytywnego lub odmowy poddania się badaniu), badanie na obecność narkotyków w organizmie kandydatów do Policji, wspomniane już nagrywanie przebiegu służby, czy rzeczy z pozoru prozaiczne, jak na przykład … garaż w jednostce policji, do którego wjeżdża radiowóz z osobą zatrzymaną, i która, po zamknięciu drzwi garażu jest przeprowadzana bezpośrednio do połączonego z nim pomieszczenia profosa. Rozwiązanie takie zapewnia ograniczenie możliwości ewentualnej ucieczki przy przechodzeniu zatrzymanego z radiowozu do komisariatu, a także pozwala na zmniejszenie liczby osób postronnych przyglądających się czynnościom policjantów. Pozytywnie należy ocenić pomysł na zaangażowanie policyjnych emerytów (np. przy prowadzeniu szkoleń), jak i system płatnych nadgodzin dla funkcjonariuszy. Brakuje natomiast szkoleń specjalistycznych dla policjantów (kurs podstawowy nastawiony jest na prewencję i użycie broni), niekiedy szefowie jednostek mają zbyt mały wpływ na wybór przełożonych (decyduje tylko wynik testu), a o problemach we współdziałaniu już wspominałem.

Z punktu widzenia spraw wewnętrznych ciekawe jest stosowanie przez Biuro Spraw Wewnętrznych nowojorskiej policji tzw. testów postawy (integrity tests) – czyli swoistego preparowania sytuacji imitującej rzeczywistą, jednak nie prowokującej zachowanie przestępcze, która pozwoli na sprawdzenie inklinacji przestępczych (korupcyjnych) poddanego testowi funkcjonariusza. Testy polegają na przykład na takiej inscenizacji mieszkania, sklepu lub samochodu, w którym – po zainstalowaniu kamer – rozłożone są przedmioty wartościowe lub pieniądze i testowaniu czy policjant udający się na takie miejsce dokona przywłaszczenia takiego przedmiotu. Metoda ta stosowana jest zarówno na weryfikację osób wytypowanych na podstawie posiadanych informacji, jak i zarówno przypadkowo.

Długo można by pisać… Byliśmy przyjmowani bardzo życzliwie. Amerykanie znając swoją wartość ale i swoje wady, z lekką nutą zazdrości słuchali naszych rozwiązań na jedną narodową Policję i przepisów ograniczających dostęp do broni palnej.

 

BSW KGP / bs

Powrót na górę strony