Aktualności

Miłość wdowy z Francji i spadek w wysokości 350 tys. euro po jej zmarłym mężu okazał się oszustwem

Data publikacji 03.04.2025

Dzięki właściwej reakcji pracowników banku i policyjnej interwencji 55-latek nie przelał na konto poznanej w internecie kobiety 7 tysięcy złotych. Mężczyzna, który chwilę wcześniej wziął w innym banku pożyczkę, chciał ją przewalutować i przelać na wskazane konto bankowe, aby otrzymać od „zakochanej” w nim kobiety, spadek w wysokości 350 tysięcy euro, po jej zmarłym mężu. Czujni pracownicy banku szybko zawiadomili policjantów, a Ci wytłumaczyli mężczyźnie, że jest oszukiwany. Apelujemy o szczególną ostrożność przy zawieraniu wirtualnych znajomości.

Policjanci apelują o ostrożność, zwłaszcza przy zawieraniu wirtualnych znajomości oraz przestrzegają przed wysyłaniem nieznajomym pieniędzy, przekazywaniu im swoich danych osobowych, czy też informacji o kontach bankowych i polisach ubezpieczeniowych. Tak zwane "oszustwa nigeryjskie" polegają na wciągnięciu ofiary w grę psychologiczną. Przestępcy, często na portalach społecznościowych, randkowych i aukcyjnych, zawierają znajomość z przypadkowymi osobami. Kiedy zdobędą ich zaufanie i sympatię wyłudzają od nich pieniądze, stosując techniki wpływu i manipulacji.

W takiej właśnie sytuacji znalazł się 55-letni mieszkaniec Słupska. Mężczyzna, który poznał w Internecie mieszkającą we Francji wdowę z Polski, został przekonany przez kobietę o jej uczuciu i dobrych chęciach, a gdy ta zdobyła jego zaufanie zaproponowała mu otrzymanie spadku, po jej zmarłym mężu. Aby otrzymać spadek słupszczanin miał wpłacić na wskazane, konto bankowe 7 tysięcy złotych zaliczki, na pokrycie miejscowych podatków i kosztów przekazania mu spadku w wysokości 350 tysięcy euro, czyli ponad 1,3 miliona złotych. Aby uwiarygodnić całą historię, z 55-latkiem skontaktował się pracownik „departamentu informacji finansowej”, który potwierdził obowiązujące w tym kraju przepisy i zapewnił, że po przekazaniu zaliczki, setki tysięcy euro trafią na jego konto. 55-latek udał się do jednej z placówek bankowych, gdzie zaciągnął pożyczkę w wysokości 7 tysięcy złotych. Następnie w innym banku usiłował przewalutować tę kwotę i chciał wpłacić ją na wskazane zagraniczne konto. Tam słupszczanin trafił na pracującą w banku kobietę, która zainteresowała się transakcją, zaczęła zadawać szczegółowe pytania, a po uzyskaniu na nie odpowiedzi od razu poinformowała swoją przełożoną, która skontaktowała się z policjantami. Do czasu przyjazdu funkcjonariuszy z Wydziału dw. z Przestępczością Gospodarczą i Korupcją mężczyzna nie chciał uwierzyć, że stał się ofiarą oszustwa, jednak policjanci wytłumaczyli mu, że gdyby dociekliwa kasjerka nie zareagowała, to 7 tysięcy złotych trafiłoby na konto oszustów.

Przestępcy w sieci posuwają się do najróżniejszych metod. Mogą podawać się na przykład za żołnierza, lekarza, inżyniera, najczęściej z odległego państwa. Dlatego pamiętajmy, że zawierając nowe, internetowe znajomości, należy być ostrożnym. Naszą czujność powinna wzbudzić sytuacja, gdy osoba, którą dopiero co poznaliśmy, proponuje nam za nic duże sumy pieniędzy lub tego samego oczekuje od nas. Oszuści podczas korespondencji, czy rozmów telefonicznych, grają na emocjach i uczuciach. Wykorzystują litość, strach, lęk - wszystko po to, aby zmanipulować potencjalną ofiarę, zdobyć informacje o posiadanych oszczędnościach oraz doprowadzić do ich przekazania.

Dzięki reakcji pracowników banku i policyjnej interwencji mężczyzna nie przelał „internetowej miłości” kilku tysięcy złotych.

(KWP w Gdańsku / sc)

Powrót na górę strony