Aktualności

Uwierzył, że jego pieniądze są zagrożone - stracił ponad 200 tysięcy

Data publikacji 04.04.2025

Ponad 200 tysięcy złotych stracił mężczyzna, która uwierzył, że rozmawia z pracownikiem banku. Usłyszał, że wyciekły dane, oszczędności są zagrożone i prowadzone jest ogólnokrajowe śledztwo. Wierząc w historię oszustów, zaciągnął kredyt i zaczął wpłacać je we wpłatomacie.

Do 29-letniego mieszkańca powiatu zadzwonił telefon. Dzwoniąca kobieta przedstawiła się jako pracownik banku. Oświadczyła, że dzwoni, aby zweryfikować, czy został złożony przez mężczyznę wniosek kredytowy. Gdy ten zaprzeczył, dzwoniąca powiedziała, że najprawdopodobniej doszło do wycieku danych klientów banku. Oszustka dodała, że podejrzani są pracownicy banku i musi iść do placówki, aby wypłacić jak największą możliwą kwotę z konta. Zgodnie z poleceniami mężczyzna miał obserwować pracowników banku, czy nie wykonują podejrzanych czynności, takich jak wychodzenie z jego dowodem osobistym. Będąc wciąż na linii z dzwoniącą oszustką, mężczyzna wypłacił z konta oszczędności. W tym czasie dostał SMS-a z informacją o prowadzonym ogólnokrajowym śledztwie z informacją, że nie może nikomu o tym mówić. Po tym dostał kolejny telefon. Tym razem dzwonił mężczyzna, przedstawiający się jako dyrektor do spraw bezpieczeństwa. Polecił mu wypłacenie pieniędzy w bankomacie i wpłacenie ich w innym. Po wpłaceniu pieniędzy kontakt z rozmówcami się urwał. Następnego dnia telefon zadzwonił ponownie. Odezwała się kobieta, która przekazała, że 29-latek musi wziąć jak największy kredyt. Dodała, że dostanie odszkodowanie za poświęcony czas i stres. Mężczyzna poszedł do banku i zgodnie z instrukcjami, zaciągnął kredyt. Pieniądze wypłacał w różnych placówkach, a wpłacał we wpłatomacie. Sam zorientował się, że najprawdopodobniej padł ofiarą oszustów. Niestety, stracił ponad 200 tysięcy złotych.

(KWP w Białymstoku / kp)

Powrót na górę strony