Dzielnicowa uratowała życie osobom w kryzysie bezdomności – liczyła się każda minuta
Dzięki czujności i doskonałej znajomości rejonu służbowego dzielnicowa z Posterunku Policji w Ksawerowie dotarła do miejsc, w których znajdowały się osoby potrzebujące natychmiastowej pomocy medycznej. Szybka reakcja policjantki pozwoliła na udzielenie niezbędnego wsparcia trzem mężczyznom, z których jeden znajdował się w stanie głębokiej hipotermii.
W okresie silnych mrozów policjanci każdego dnia prowadzą systematyczne kontrole miejsc, w których mogą przebywać osoby potrzebujące wsparcia. Sprawdzane są m.in. pustostany, altanki, klatki schodowe, piwnice. Funkcjonariusze nie tylko reagują na zgłoszenia, ale również sami podejmują inicjatywę, docierając tam, gdzie zagrożenie jest największe. Tak też było 10 stycznia 2026 roku. Tego dnia, po wyjątkowo mroźnej nocy, funkcjonariusze od wczesnych godzin porannych kontrolowali prowizoryczne schronienia, w których mogły przebywać osoby w kryzysie bezdomności. Dzięki doskonałej znajomości rejonu służbowego dzielnicowa z Posterunku Policji w Ksawerowie na czas dotarła dwóch mężczyzn wymagających natychmiastowej pomocy medycznej. 54-latek i jego o 13-lat starszy znajomy znajdowali się w opuszczonym pustostanie. W budynku panowały skrajnie trudne warunki – nie było okien i drzwi, a temperatura wewnątrz była niemal identyczna z tą, która panowała na zewnątrz. 54-latek był nieprzytomny. Młodszy aspirant Joanna Begert okryła go kocem termicznym i wezwała na miejsce medyków. Z 67-latkiem udało nawiązać się kontakt słowny, ale i on wymagał natychmiastowej pomocy. Dlatego pod wskazany adres przyjechały dwie załogi ratownictwa medycznego. Obaj poszkodowani zostali przetransportowani do pabianickiego szpitala. Stan młodszego mężczyzny był bardzo ciężki, znajdował się w głębokiej hipotermii z temperaturą ciała wynoszącą 24 stopnie Celsjusza.
Tego samego dnia około godziny 11.00 dzielnicowa interweniowała również pod innym adresem. W tym przypadku jej przeczucie, doświadczenie i doskonała orientacja w terenie także okazały się bezcenne. W opuszczonym budynku, bez drzwi, ogrzewania i prądu znalazła mężczyznę będącego w kryzysie bezdomności. 60-latek był nietrzeźwy. Leżał na łóżku przykryty kilkoma kołdrami. W pustostanie panowały bardzo trudne warunki, dlatego policjantka podjęła decyzję o przewiezieniu mężczyzny do placówki pomocowej.
Osoby będące w kryzysie bezdomności często wybierają opuszczone pustostany jako miejsca prowizorycznego schronienia. Tego rodzaju budynki dają jedynie iluzję bezpieczeństwa czy poczucia prywatności. W rzeczywistości, a zwłaszcza zimą, stają się śmiertelnym zagrożeniem. Dlatego nie można pozostawać obojętnym. Widząc osobę, która jest wychłodzona wystarczy jeden telefon na numer 112, by uratować jej życie.
Ta codzienna, często niewidoczna służba, pokazuje, że policyjna obecność to nie tylko egzekwowanie prawa, ale także realna troska o ludzkie życie i bezpieczeństwo.
(KWP w Łodzi / kp)
