Aktualności

Nie można pozostać obojętnym. Dzięki jednemu telefonicznemu zgłoszeniu policjanci uratowali mężczyznę

Data publikacji 02.02.2026

W niedzielę policjanci z powiatu wejherowskiego uratowali życie mężczyźnie, który został znaleziony na przystanku autobusowym w miejscowości Wielistowo podczas ekstremalnie niskich temperatur. Mężczyzna, będący w kryzysie bezdomności, był skrajnie wychłodzony i głodny, nie mając żadnego schronienia ani pożywienia. Funkcjonariusze z Łęczyc natychmiast udzielili mu pomocy, przewożąc go do bezpiecznego miejsca, gdzie otrzymał ciepły posiłek oraz dach nad głową. Dzięki zgłoszeniu telefonicznemu oraz ich szybkiej interwencji, zapobieżono tragedii.

W niedzielę oficer dyżurny z wejherowskiej komendy otrzymał zgłoszenie z informacją, że na przystanku autobusowym w miejscowości Wielistowo na ławce leży mężczyzna. Tego dnia w powiecie panował siarczysty mróz, a temperatura spadała znacznie poniżej zera. W takich warunkach nawet krótka chwila na mrozie może stanowić realne zagrożenie dla życia.

Na miejsce natychmiast skierowano funkcjonariuszy z Posterunku Policji w Łęczycach. Po dotarciu na przystanek policjanci potwierdzili zgłoszenie - na ławce spał mężczyzna, wyraźnie wychłodzony i bez sił. Gdy mundurowi obudzili go i nawiązali z nim rozmowę, mężczyzna nie krył ulgi. Był trzeźwy i jak ustalili funkcjonariusze, przyjechał na Pomorze z województwa opolskiego, nie mając ani schronienia, ani jedzenia.

Policjanci szybko zauważyli, że mężczyzna jest skrajnie zmarznięty i głodny. Woda, którą miał przy sobie, zamarzła w butelce i nie miał nic do jedzenia. Funkcjonariusze zaproponowali przewiezienie go w miejsce, gdzie będzie mu ciepło oraz otrzyma posiłek i dach nad głową. Mężczyzna przyjął tę pomoc z ogromną wdzięcznością. Ogrzał się w radiowozie, dostał też od policjantów wodę do picia.

Dzięki szybkiej reakcji policjantów trafił do bezpiecznego miejsca, w którym zapewniono mu schronienie i opiekę.

Ta sytuacja jest dowodem na to, że hasło „Pomagamy i chronimy” nie jest pustym sloganem - to codzienna praktyka, która realnie zmienia ludzkie życie. To jest piękny przykład, jak mieszkańcy reagują w takiej trudnej sytuacji. Osoba, która dostrzegła mężczyznę na przystanku i zadzwoniła na numer alarmowy, zdała najważniejszy test i pomyślała o innych. 

Dzięki tej reakcji oraz współpracy mieszkańców z Policją, wszyscy razem możemy zadbać o tych, którzy z różnych powodów, nie są w stanie zatroszczyć się o siebie.

Apelujemy - reagujmy. W mroźne dni każdy z nas może być czyjąś szansą na przetrwanie. Wystarczy zauważyć, nie odwracać wzroku i zadzwonić. Jeden telefon może uratować czyjeś życie.

(KWP w Gdańsku / mw)

Powrót na górę strony