Ścinawscy policjanci w porę przyszli z pomocą wyziębionemu psu
Służba w Policji to nie tylko zwalczanie przestępstw i zatrzymywanie ich sprawców. To także niesienie pomocy - czasami w bardzo nieoczekiwanych sytuacjach. Takim przykładem jest interwencja przeprowadzona przez policjantów ze Ścinawy, którzy otrzymali zgłoszenie o potrąconym psie. Na całe szczęście zwierzę nie było ranne, ale wyziębione i wystraszone. Ze względu na fakt, że było nieufne, funkcjonariusze natrudzili się, aby przekonać go do swoich dobrych intencji. Ze względu na fakt, że pies nie chciał wsiąść do ciepłego radiowozu, policjantka podjęła decyzję, że przejdzie z nim drogę pieszo do najbliższej miejscowości. Cała historia zakończyła się dobrze, gdyż zwierzę znalazło schronienie.
Policjanci w codziennej służbie reagują nie tylko na zagrożenia dotyczące ludzi, ale także na sytuacje, w których pomocy potrzebują zwierzęta. Niezależnie od okoliczności, pory dnia, czy napotkanych trudności, funkcjonariusze podejmują interwencje tam, gdzie liczy się bezpieczeństwo i życie.
Tak było w minionym tygodniu. Funkcjonariusze ze ścinawskiego komisariatu otrzymali zgłoszenie o potrąconym psie. Kiedy mundurowi dotarli na miejsce okazało się, że na szczęście piesek nie był ranny, ale w złym stanie - bardzo wystraszony, zdezorientowany, wyziębiony, źle reagujący na człowieka. Pies nie dawał się złapać. Aby zapewnić bezpieczeństwo zarówno zwierzęciu, jak i innym uczestnikom ruchu, mundurowi czasowo zablokowali drogę. Funkcjonariusze nie mając do dyspozycji smyczy, użyli rzutki ratunkowej, aby móc go zabezpieczyć.
Policjanci powiadomili weterynarza, ale czas oczekiwania na jego przyjazd wynosił około 2-3 godzin. Czworonóg nie chciał jednak wejść do radiowozu, aby można go było przewieźć do ciepłego komisariatu. Z uwagi na jego gabaryty i ogromny lęk przed wejściem do pojazdu, policjantka podjęła decyzję, że przejdzie z nim drogę pieszo do najbliższej miejscowości, która oddalona była o 2 kilometry. Skontaktowała się z funkcjonariuszką komendy, która w tym dniu miała wolne i zaproponowała, że do czasu przyjazdu weterynarza, zaopiekuje się zwierzęciem, zapewniając mu ciepły kąt w swoim domu.
Ta historia skończyła się dobrze - funkcjonariusze wrócili do swoich obowiązków, a piesek trafił pod opiekę lekarza.
Dzięki empatii i zaangażowaniu zawiadamiającego, szybkiej reakcji policjantów, ta interwencja zakończyła się szczęśliwie. Przy panujących ujemnych temperaturach, piesek bez pomocy, być może nie przeżyłby tej nocy, bądź faktycznie zostałby potrącony przez jadące auta.
To kolejny przykład, że reagowanie i współpraca mieszkańców z policjantami mają realne znaczenie - nie tylko dla ludzi, ale także dla zwierząt.
(KWP we Wrocławiu / mw)
