Wyziębiony, głodny błąkał się po dworcu w Białymstoku - policjanci odnaleźli jego rodzinę
Funkcjonariusze patrolujący nocą rejon dworca zwrócili uwagę na mężczyznę, który miał na sobie porwane obuwie. Jego stopy dotykały bezpośrednio zimniej nawierzchni. Mężczyzna był wyziębiony i głodny. Dzięki sprawnemu działaniu mundurowych, 36-latek wrócił pod opiekę rodziny.
Nocą w rejonie dworca PKS policjanci zwrócili uwagę na mężczyznę, którego sposób poruszania się i wygląd wskazywały, że może potrzebować pomocy. Miał na sobie porwane obuwie, przez które jego stopy dotykały zimnej nawierzchni. Policjanci podeszli do niego, aby sprawdzić czy wszystko z nim w porządku. Powiedział, że jest głodny, zmarznięty, nie wie gdzie się znajduje i gdzie mieszka. Mundurowi próbowali z nim porozmawiać i ustalić jego dane. W jednej z kieszeni spodni znaleźli kartkę na której znajdowały się dane mogące pomóc w ustaleniu jego tożsamości oraz adresu.
Policjanci z białostockiej patrolówki skontaktowali się z Łapskim dyżurnym. Przekazali mu informacje o całej sytuacji. Wkrótce udało się ustalić, że mężczyzna ma 36 lat i dzień wcześniej wyszedł z domu. Okazało się również, że jego rodzina poszukiwała go sama we własnym zakresie. Dyżurny skontaktował się z rodziną mężczyzny. Do czasu przyjazdu bliskich policjanci zaopiekowali się nim. Dali mu kanapkę oraz wodę, a także koc termiczny, aby mógł się ogrzać. Po posiłku jego stan wyraźnie się poprawił - mężczyzna zaczął się uśmiechać i był spokojniejszy.
Na miejsce przyjechał członek rodziny mieszkańca gminy Łapy. Opiekun potwierdził, że 36-latek wyszedł z domu poprzedniego dnia. Dzięki czujności policjantów udało się odnaleźć jego rodzinę oraz przekazano go pod opiekę najbliższych.
(KWP w Białymstoku / mw)
