Aktualności

Strona znajduje się w archiwum.

Podwykonawca okradał właściciela firmy

Data publikacji 17.11.2008

1000 m2 rusztowań elewacyjnych, 300 szt. stempli budowlanych i innych materiałów o wartości ponad 100 tys. zł padło łupem złodzieja zatrzymanego przez piaseczyńskich kryminalnych. Roman D. wywoził różne elementy budowlane z firmy, w której był podwykonawcą na wynajmowaną przez siebie posesję. Mężczyzna odpowie także za groźby kierowane wobec właściciela firmy. Skradzione materiały wróciły już na swoje miejsce, a 28-latek trafił pod policyjny dozór.

Piaseczyńscy policjanci zostali powiadomieni przez właściciela firmy budowlanej o kradzieży rusztowań elewacyjnych, stempli i innych elementów o wartości ponad 100 tys. zł . Z relacji poszkodowanego wynikało, że od dwóch miesięcy zaczęły znikać z prowadzonej przez niego budowy różne elementy. Nagle zaczęło brakować rusztowań, stempli i innego wyposażenia. Mężczyzna o kradzież zaczął podejrzewać swojego podwykonawcę. Gdy już był pewny, że to on kryje się za tymi przestępstwami postanowił odbyć z nim rozmowę. Wtedy pod adresem właściciela firmy posypały się groźby karalne. Roman D. zagroził mężczyźnie, że ma "siedzieć cicho", to nic mu się nie stanie. W swoich groźbach był bardzo przekonywujący.

Właściciel firmy obawiał się o swoje bezpieczeństwo, jednocześnie na jego oczach podwykonawca rozkradał mu wyposażenie firmy. W końcu zdecydował się złożyć zawiadomienie. Policjanci natychmiast zaczęli wyjaśniać okoliczności kradzieży i ustalać co dokładnie zginęło z firmy. Potwierdzili też kierowanie gróźb karalnych pod adresem zgłaszającego.

W trakcie prowadzonych czynności funkcjonariusze ustalili, że sprawca wynajmuje posesję w okolicach Piaseczna i tam składuje skradzione elementy budowlane. 28-letni Roman D. został zatrzymany, a rusztowania, stemple i pozostałe wyposażenie wróciło do właściciela. Zatrzymany mężczyzna usłyszał zarzuty kradzieży i kierowania gróźb karalnych. W stosunku do Romana D. został orzeczony środek zapobiegawczy w postaci policyjnego dozoru. O dalszym losie mężczyzny zdecyduje sąd.

Powrót na górę strony
Polska Policja